02.05.2017

[11] Znajomy z areny

Przez kolejne kilka godzin nie mogłam się skupić. Słowa Franza cały czas nie dawały mi spokoju. Dlaczego zasugerował, że to właśnie ona może mieć związek z dwoma zabójstwami. Monica zupełnie nie pasuje do tej roli – wysoka, uwielbiająca seriale, a jej problemem są głównie kiepskie oceny, które ja nazywam „Zdałam, przechodzę dalej”. Prawdopodobnie powiedział to nieświadomie, albo on sam mógł maczać palce w tym bagnie.
„Melanie, daj sobie spokój z nim i skup się wreszcie, jeśli nie chcesz mieć poprawki.”
Trwała ostatnia lekcja, a właściwie to zastępstwo. Przez chwilę Callietne wspominał coś o historii Włoch, jednak jakaś kobietapoprosiła go na kilka słów, które zamieniły się w zdania i burzliwą dyskusję. Mijały kolejne minuty, a nauczyciel nie wracał. Każdy zdecydował się zająć swoimi sprawami – jedni rozmawiali, inni czytali, a z kolei najwięksi kujoni odrabiali lekcje. 
„Ich sprawa.”
– Wszystko w porządku? – zapytałaMonica, jakby nic się nie stało. 
– Tak, tak… – mruknęłam, obracając w dłoniach długopis. Nie chciałam tymczasowo rozmawiać z nikim. Czułam obecność mordercy, nie wiedząc skąd. Miałam wrażenie, że za chwilę polecą kolejne strzały i rozpocznie się następna masakra.
Chociaż… to mało prawdopodobne, skoro zabójca czekał z następnym morderstwem ponad miesiąc. Jednak nie mogę próżnować – równie dobrze kolejny atak może nastąpić następnego dnia. 
Z niecierpliwością wyczekiwałam ostatniego dzwonka. Chciałam już wybiec z sali, zdążyć na najbliższy autobus, wrócić do domu i zamknąć się w pokoju do następnego dnia. Pewnie ktoś mi pokrzyżuje plany, ale warto spróbować – w końcu do odważnych świat należy.
– Widzę, że coś ciebie trapi. Powiesz? – Monica nie ustępowała z ciągłymi pytaniami. 
– Jest w porządku, naprawdę – skłamałam, po czym wzięłam głęboki wdech, próbując opanować stres. Nigdy nie czułam się źle w towarzystwie przyjaciółki. 
Faktycznie – od jakiegoś czasu jej zachowanie coraz bardziej mnie niepokoi. Ale czy to jest powód, żeby ją podejrzewać o jakikolwiek kontakt z mordercą?
– Naucz się porządnie kłamać, tak jak to robisz ze zwolnieniami – skomentowała Callietne, po czym wróciła do czytania książki. Dyskretnie spojrzałam na tytuł, który mnie jeszcze bardziej zaskoczył.
„Czarne Popołudnie”. 
Od kiedy ona uwielbia kryminały, science-fiction i demony? Jeżeli dobrze pamiętam, to głównie słyszałam o samych romansach i serialach historycznych. Czyżby szukanie wskazówek do tego stopnia pochłonęło mój czas, że nie zauważyłam tej przemiany?
– Ciekawe? – spytałam nieśmiało. Nie mam pojęcia, co się ze mną dzieje. 
– Na początku wieje nudą, ale później… – odpowiedziała Monica, po czym wzniosła oczy ku górze. – Jest genialnie. Pożyczę ci, jak skończę czytać.
Uśmiechnęłam się, po czym spojrzałam na zegarek. 
„Ostatnia minuta. Wytrzymam.”
Spakowałam rzeczy do lekko zabrudzonego plecaka, a następnie wzięłam jedno ramię w rękę. Kurczowo je trzymałam, jakby ktoś miał za sekundę go zabrać, a ja miałam w nim mnóstwo ważnych rzeczy, od których zależałoby całe moje życie. 
Mój wzrok skupił się na sekundniku, który sprawiał wrażenie, jakby specjalnie zwalniał, abyśmy jeszcze siedzieli w ławkach. 
„Szybciej, do jasnej cholery.”
Zadzwonił dzwonek. 
Nie zwracając uwagi na innych, wybiegłam z sali jako pierwsza. Korytarze wypełniły setki uczniów. Przeciskałam się co chwilę, co nie każdemu się podobało, jednak nie interesowało mnie to. Chciałam stąd uciec i koniec. 
Kiedy dopchałam się do bramy, zauważyłam blondwłosy wystające zza wielkiego drzewa rzucającego cień na część ulicy. Zamarłam z przerażenia – to była ta sama osoba, którą widziałam wcześniej.
Odwróciłam się na pięcie i zaczęłam biec na przystanek. 
Właściwie… to po co? Następny autobus jest dopiero za godzinę, a w minutę nie zdążę przebiec spod szkoły na przystanek. 
Zatrzymałam się. Następnie machnęłam ręką przed siebie i zdecydowałam się iść na mały spacer po parku.

***

Obracała w dłoni jeden z grotów strzał, uśmiechając się do siebie. Przestraszyła się - taki był jej cel. Jednak niepokoiła ją jedna, dosyć istotna rzecz. Kolejne osoby zainteresowały się zabójstwem. W praktyce jest to drugie, jednak z jej ręki – pierwsze. 
Chciała bardzo zadzwonić do swojej dawnej znajomej, która z pewnością by jej pomogła. Wręcz musiała, ponieważ ma niespłacony dług sprzed lat. Jednak to oznaczało namierzenie, a w konsekwencji koniec cudownego planu wykonanego przez zarówno nią, jak i jej twórcę – Waldo Schaeffera.

***

Chodziłam po każdej, nawet najmniejszej dróżce parku, aby znaleźć cichy kąt, gdzie mogłabym usiąść i przez chwilę uporządkować myśli. Obiecywałam sobie nieco inaczej spędzić dzień, ale kobieta jest zmienna w wielu przypadkach, prawda?
Nie mam pojęcia, ile błądziłam, żeby znaleźć to jedno miejsce. Telefon wyłączyłam, żeby nikt nie próbował się ze mną skontaktować, przez co nie miałam pojęcia, która jest godzina. Jednak nie przeszkadzało mi to zbytnio. Teraz muszę się skupić i wszystko uporządkować – taki jest plan.
Wyciągnęłam notatnik, w którym zwykle coś bazgrolę, jeżeli bardzo się nudzę na lekcjach. Przewróciłam na pierwszą czystą kartkę i zaczęłam pisać:
1. Jako pierwsza zginęła była dziewczyna Franza.
2. Jako drugi zginął Mateusz Doragon.
3. Veronica wie o tym, że szukam mordercy.
4. Zostaje zabrane ciało Ines de Canberro.
5. Jeżeli morderca wybiera ofiary, to z ogromną precyzją i dokładniejszym przemyśleniem
6. Według Franza mordercą jest Monica, a według Monici – Franz (do sprawdzenia)
7. Najczęściej dostajesz nóż w plecy od osób, którym najbardziej ufasz
8. Mordercą prawdopodobnie jest kobieta.
9. Monica zaczyna czytać kryminały zamiast romansów.
Zatrzymałam się przy ostatnim punkcie.Patrzyłam na niego przez kilka sekund, po czym go wykreśliłam. Następnie spojrzałam przed siebie. Liście brzozy i klonu spokojnie unosiły się do góry wraz z podmuchami wiatru. Włosy zwiały mi na twarz, jednak nie przeszkadzało mi to. Powinnam się niepokoić faktem, że jest tak cicho, jednak starałam się to wykorzystać. Powiadają, że cisza połączona z przyrodą najlepiej wpływa na człowieka i pomaga się uspokoić.
Sielanka nie trwała zbyt długo, ponieważ ktoś powiedział:
– Że też chce ci się dalej szukać. 
Zgarnęłam włosy i odwróciłam się, jednak nikogo nie widziałam. To niemożliwe, że się przesłyszałam.
– Z drugiej strony. 
Głos był dosyć niski,więc nie mógł to być łowca. Poza tym, który zabójca zawołałby swoją ofiarę tak po prostu? Odwróciłam ponowie głowę. Zupełnie nie spodziewałam się, że to akurat będzie on.
Mój przeciwnik z areny. 
– No proszę. Znowu się spotykamy. 
– Nie martw się, nie zamierzam cię zaatakować – rzekł Mikołaj.
– Domyślam się – odpowiedziałam. – Skąd wiesz, że zajmuję się sprawą tego zabójstwa?
– Nie tylko ty. Mogę ci pomóc, jeżeli oczywiście chcesz…
Zawahałam się. Dodatkowa pomoc zawsze była, jest i będzie przydatna. Jednak czy jestem w stanie zaufać osobie, z którą walczyłam o życie? 
– Powiedz mi, co ustaliłeś – odpowiedziałam. Mikołaj wzruszył ramionami, po czym zaczął wyliczać na palcach poszczególne informacje.
– Mordercą jest kobieta. Ma długie blond włosy i zabija za pomocą łuku. 
– Że zabija z łuku to wiem od dawna. – Chłopak spojrzał na mnie średnio zadowolony z przerwania. Po chwili kontynuował dalej:
– Wiem coś takiego, w co prawdopodobnie nie uwierzysz.
– Mianowicie?
– Morderca nie powstał spod ręki Xany. 
Zaniemówiłam. To niemożliwe, żeby Xana nie maczał palców w tych wszystkich morderstwach.
– Kłamiesz. To jest nielogiczne.
Mikołaj zaprzeczył głową. Złapałam się za głowę, nadal nie wierząc w to, co usłyszałam.
– Jednak nie wiem, czy działa sama, czy w jakiejś konspiracji – powiedział.
– Nie sądzę, żeby więcej osób w tym maczało palce. Za łatwo byłoby wykryć, prawda?

***

Rozmawialiśmy jeszcze tylko przez chwilę, ponieważ on musiał wracać do Kadic, a ja do domu. Nie rozumiem, dlaczego zaryzykowałam ujawnieni tylu informacji. Jednak opłaciło się – wiem coś więcej na temat łowcy. Teraz będę musiała porozmawiać z Monicą i Franzem, aby zrozumieli, że potrzebujemy więcej osób do znalezienia, a nawet zabicia krążącego mordercy.
Zostaje jedynie mieć nadzieję, że wszystko pójdzie po mojej myśli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz